preloder

Od Australopideka…

Na grupie Make Freestyle Football rozwinęła się ciekawa dyskusja na temat rozwoju freestylera – postanowiłem zamieścić tutaj 2 najciekawsze wypowiedzi – Rafała Kobylarczyka i Pawła Kwita – dwóch doświadczonych freestylerów, którzy już długo związani są z freestyle footballem! Jeżeli również interesujesz się freestylem wbijaj na GRUPĘ! 

Czym różni się typowy homo sapiens od freestylera? – 8 faktów! ⚽️

Rafał Kobylarczyk

Jeżeli chodzi o to, co freestyle uczy, poza czysto fizyczną sferą naszego funkcjonowania, to na pewno niestandardowego myślenia. Głównie dlatego, że to nowa dyscyplina sportu, prężnie się rozwija, jest w wielu przypadkach wolna od schematów znanych z innych dyscyplin sportu. Dodatkowo cierpliwości, buduje pewność siebie (przez podświadomą przynależność do „elity” trenującej tak unikatowy sport) i co ważna, intensywnie pomaga we wtórnej socjalizacji. Człowiek, który załóżmy ma swoje otoczenie, wychodzi z niego, ze strefy komfortu, żeby spotkać się z innymi, porozmawiać i siłą rzeczy, wymienić się zdaniami. To zawsze rozwijające.

Paweł Kwit

Zacząłem trenować w sierpniu 2006 roku, więc można powiedzieć, że jestem w polskim free prawie od początku. I tak jak wcześniej wspomniałeś, ciężko ocenić czy fizycznie coś we mnie freestyle zmienił, ponieważ wiek 12-16 lat, czyli pierwsze moje lata grania, to był dla mnie okres dojrzewania, wzrostu. No właśnie, gdybym miał wtedy tę wiedzę, którą mam teraz, to bałbym się na pewno, czy freestyle nie zahamuje mojego wzrostu – patrząc jednak na mojego brata i resztę rodziny uważam, że nic takiego się nie stało  Późniejsze lata to już okres najpierw sporadycznego, a później częstego odwiedzania siłki (i ponadto dużo koszykówki a mało freestylu w czasie liceum niestety…), więc tym bardziej nie jestem w stanie stwierdzić jaki wpływ na aspekty sylwetkowe miało granie free. Aczkolwiek, co do fizyczności, mam ciekawostkę.

Na 2 roku studiów, na fizjologii wykonywaliśmy badania spirometryczne (pojemność, wydolność płuc) i uzyskałem naprawdę bardzo wysokie wyniki, najwyższe w grupie. Zazwyczaj w tych badaniach najwyższe wyniki uzyskują pływacy. Ja w grupie miałem zawodowego pływaka, startującego w Mistrzostwach Polski i wykręciłem dużo, dużo większy wynik od niego. Zastanawiałem się co mogłoby być tego przyczyną i bardzo możliwe, że mam naprawdę solidne płuca dzięki free, a zwłaszcza dzięki długim combosom (wtedy każdy trening zaczynałem od basic combosów, gdzie często gra się do utraty tchu ). No ale sprawa na pewno do zbadania!

Pamiętam też, że na gimnastyce robiliśmy testy na równowagę i wyszedł mi bardzo dobry wynik – na co też przełożenie mogłoby mieć free, tak myślę. Co do aspektów mentalnych, myślę, że to mogą być indywidualne kwestie dla każdego. Ja np.: uważam, że dzięki free bardziej się otworzyłem – spotkania i turnieje wręcz zmuszały mnie do nawiązywania kontaktów i na początku przychodziło mi to z ogromnym trudem (wstydnisiem jestem z natury), teraz jest z tym naprawdę dużo, dużo lepiej. No i ogólna pewność siebie zdecydowanie na plus. W ogóle nie ma się co na ten temat rozpisywać – kto wkręcił się w ten sport, ten wie jak potrafi pochłonąć i wypełnić dużą część życia. Jak dla mnie powiedzenie, że to nie jest sport, tylko styl życia jest jak najbardziej trafne. Na koniec się trochę uzewnętrznię.

Było sporo momentów w trakcie tych 11 lat, gdzie po prostu traciłem zajawkę i motywację, zwłaszcza w okresach zimowych, gdy nie było miejsca do grania oprócz pokoju w domu. Mimo wszystko, freestyle był ze mną zawsze i ci ludzie, których poznałem dzięki niemu także. I nawet boję się myśleć gdzie byłbym teraz, gdyby nie free. W cięższych momentach przypominał mi, że jestem jednak coś wart, że wybijam się ponad wszechobecną przeciętność i ‚normalność’. Nie chcę żebyście to odczytali jako pychę czy zuchwałość, po prostu każdy człowiek chce czuć się wyjątkowy (chyba nie zaprzeczycie?), a na pewno nietypowa, ciekawa pasja jest drogą do bycia wyjątkowym, nieprzeciętnym. Ludzie, gdy mają słabsze momenty, łapie ich chandra czy depresja, wmawiają sobie, że są beznadziejni, a ich życie nie ma sensu, bo nie mają w życiu celu. Ja w takich momentach myślę sobie, że jednak mam cel i mam pasję, dzięki której przeżyłem wiele wspaniałych momentów i poznałem wielu świetnych ludzi, na których mogę liczyć. Piona! 

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

Dodaj komentarz