Wywiad ze Staniem – ,,Warto potrenować aby przeżywać przyjemne chwile”

wywiad

Wywiad przygotował dla Was Cyprian Szrama!


Freestyle football to przede wszystkim styl życia, #fslife. My jako freestylerzy nie zaczęliśmy grać po to, aby zarabiać na tym sporcie chociaż każdemu się marzy, aby móc zarabiać poprzez pasję. Każdy na początku swojej gry miewał złe chwile, masę nieudanych comb i tricków, ale jednak nie odpuścił. Dlaczego? Dlatego, że to pasja. Taką też pasję odkrył w sobie Stanisław Kościelny, znany wszystkim jako Staniu. Zapraszam Was na przeczytanie wywiadu z nim – dowiecie się m.in: dlaczego zaczął trenować freestyle football oraz co sądzi o teraźniejszym poziomie freestyle’u w Polsce!


Opowiedz trochę o sobie – skąd pochodzisz i czy masz jakieś inne zainteresowania poza freestyle?

Pochodzę z Czaplinka, mojej rodzinnej miejscowości, często można mnie tam złapać, ale od października częściej będzie na to okazja w Poznaniu. Jeżeli chodzi o zajawki poza freestyle’m, to od niecałego roku mocno wkręciłem się w piwo kraftowe, czy jak kto woli rzemieślnicze, mega sprawa i dużo do odkrycia.

Jak rozpocząłeś przygodę z tym sportem, co cię zainspirowało?

Jak prawię każdy freestyler, nie byłem w tej kwestii oryginalny. Grałem w piłkę kilka lat, już we wcześniejszych latach tej krótkiej „kariery” trafiałem na filmy Touzaniego i nie tylko, byłem pod wrażeniem, ale nie skutkowało to niczym więcej niż nauką atw’a i crossa. Przełom nastąpił w kwietniu 2011. Trafiłem najpierw na film z finału turnieju w Jarocinie (Michryc vs Tycza) i jako 13 letni chłopak byłem w ciężkim szoku widząc takie rzeczy z piłką. W tych samych dniach trafiłem na forum efreestyle, niegdyś miejsce komunikacji wszystkich freestylerów i tak się zaczęło.

Czy masz jakieś określone cele we freestyle a jeżeli tak – to jakie?

Mój cel to popchnięcie swojego poziomu do góry. Szczerze mówiąc przez ostatni czas (2014-2016) moja gra polegała na tym, że wychodziłem sobie grać na 30-40 min i czysto zajawkowo kopałem sobie takie tricki, na jakie akurat miałem ochotę. Zajawka to coś czego nie można stracić przy treningach, trzeba znaleźć złoty środek. Ja na dzień dzisiejszy mam chęć gry większą niż kiedykolwiek w ostatnie 2-3 lata. Nie mam celów takich jak mistrzostwo Polski, czy świata. Chcę sam być zadowolony ze swojej gry, tego jak się prezentuje na zawodach, a dobre wyniki same wtedy przychodzą. Zobaczymy dokąd zaprowadzi mnie freestyle, mam nadzieję, że jak najwyżej 😉

Co sądzisz o aktualnym poziomie zarówno doświadczonych jak i młodszych freestylerów w Polsce?

Myślę, że poziom jest w dalszym ciągu wysoki. Dalej mamy wielu zawodników w czołówce światowej. Nasza krajowa czółówka dalej ciężko trenuje i się rozwija, wystarczy popatrzeć na Szyma czy Lukiego, który po delikatnym kryzysie o którym sam wspominał jest teraz w ścisłej topce i aż miło się patrzy jak płynie w battlach. Jeżeli chodzi o młodzież to tutaj naszym krajowym atutem jest liczba graczy. W ostatni rok, dwa, naprawdę ogrom młodych ludzi zaczęło trenować freestyle. Jeżeli chociaż połowa z nich nie straci zapału i będzie trenować, to aż strach pomyśleć jak silna będzie Polska na międzynarodowej arenie za kilka lat. Podsumowując – dalej jesteśmy światową czołówką i nie da się temu zaprzeczyć.

wywiad

Opisz proszę uczucia jakie towarzyszą Ci podczas wygrywania turniejów jak LFN czy BFC oraz czy masz jakiś swój ulubiony turniej?

Nie ma tutaj większej filozofii, radość z osiągniętego celu i pewien rodzaj spełnienia. Bardzo fajna sprawa i warto potrenować żeby przeżywać też takie przyjemnie chwile. Podtrzymuję tutaj pogląd, że turnieje i zwyciężanie nie powinny być celem samym w sobie, a bonusem. A jeżeli chodzi o ulubiony turniej to zdecydowanie LFN na ten moment najlepszy turniej w Polsce. Dawniej w latach 2011-2012 to miano miał u mnie Żerków klimat tego turnieju w tamtych latach to było coś pięknego.

Czy miałeś w swojej dotychczasowej karierze kontuzję, która nie pozwoliła Ci trenować przez jakiś czas?
Mam to szczęście, że od 5 lat kontuzje omijają mnie szerokim łukiem 🙂 W pierwszym roku, dwóch gry często były obecne jakieś drobne urazy przez które konieczne był przerwy na kilka dni. Najdłuższa nieobecność na treningu to jesień 2012 – około półtora miesiąca absencji przez pachwinę.

Teraz opowiedz nam o Complexity – skąd pomysł na team, czy robicie pokazy? Jeśli tak to gdzie was można spotkać i skąd znasz Rafała? Macie jakieś plany co do waszego teamu?

My się poznaliśmy na oldschool’owym turnieju w Trzcińsku, w 2013 roku, Wiśnia wtedy był mocno niedzielnym graczem. Kolejny raz widzieliśmy się rok później na tym samym turnieju i albo tam. albo w Żerkowie padł pomysł, żeby spróbować zagrać street show w Świnoujściu. W 2014 roku zagraliśmy kilka streetów razem, w 2015 graliśmy cały lipiec. Naturalnym było, że stworzymy razem team. Pokazy robimy, coraz częściej zdarzają się okazje. Przez całe lato występujemy na streecie w Świnoujściu i Międzyzdrojach, więc tam najprędzej można nas zobaczyć. Co do planów, to chcielibyśmy się trochę rozwinąć w internecie i sprofesjonalizować działania.

Jaka jest twoja ulubiona kategoria pojedynków na zawodach? Klasycznie battle a może rutyna czy jeszcze coś innego?

Z pewnością battle, największe widowisko według mnie, poza tym to główna kategoria. Ale trzeba zaznaczyć, że rutyna w ostatnich latach bardzo się rozwinęła, jaram się występami ludzi, coraz lepiej to wygląda i aż miło się na to patrzy.

I na koniec – co ty jako doświadczony freestyler możesz doradzić początkującym, młodym zawodnikom w tym sporcie?

Na pewno żeby się nie zamykali, jeździli na zawody i spotkania bez żadnych oporów i wątpliwości. Niech czerpią ile się da z wszystkiego kreując swój styl gry i nie przejmują się przy tym utartymi rozwiązaniami. I to nie tyczy się tylko freestyle’u.


Dziękuję Staniowi za odpowiedzi,Cyprianowi za poprowadzenie wywiadu, a Tobie za przeczytanie!

5.00 avg. rating (99% score) - 1 vote

1 comment on “Wywiad ze Staniem – ,,Warto potrenować aby przeżywać przyjemne chwile””

Dodaj komentarz