Wywiad z Kustomem – ,,To styl życia, z którego nie jest łatwo wyjść”

Wywiad przeprowadzony przez Rafała Kobylarczyka!
wywiad

Rafał Kobylarczyk: Pamiętasz swój pierwszy trening?

Daniel Długołęcki: Pierwszy trening… Nie nazwałbym tego treningiem tylko zabawą z piłką. Jako młody chłopak podczas meczu na betonowym boisku bawiłem się i próbowałem czegoś z reklam. Nie jestem pewny nawet, jaka sztuczka była pierwszą wykonaną. Pamiętam rok 2002, kiedy Berno pokazał mi „piłkarskie HTW”. Byłem w niesamowitym szoku. Oficjalnie pierwszego treningu nie miałem, to wyszło samo z siebie.

Czyli Berno był pierwszym freestylerem, którego poznałeś?

 Znamy się ze 20 lat z boiska i właściwie u mnie w domu, w przedpokoju podbijaliśmy pierwsze nasze kółeczka. To nie tylko był pierwszy freestyler, którego znałem – wszystkiego, czego się uczyliśmy, uczyliśmy się razem.

Kto kogo bardziej wciągał w freestyle?

On mnie. Był kreatywny. Wychodził na trening i zawsze wracał z nowym trikiem, combosem, osiągnięciem. Imponował mi determinacją, której nie było końca. Piękne czasy, gdy robiło się coś, co na dziś jest niczym. My mieliśmy z tego niesamowitą frajdę.

I po jakimś czasie okazało się, że takich osób w Polsce jest więcej. Pamiętasz pierwszego poznanego freestylera spoza Elbląga? Może pierwszy meeting poza tym miastem?

Pierwszym z moich spotkań w większym gronie były pierwsze Mistrzostwa Polski w Zawierciu w sierpniu 2007. Na marginesie, niedługo mija ich 10. rocznica. Z kolei pierwszy, poza Bernem, poznany freestyler o dziwo był z zagranicy. Oliver Cherek przyjechał do Elbląga do rodziny i nie mogliśmy się nie spotkać i nie potrenować razem.

Czyli dopiero po 5 latach byłeś na pierwszym większym zlocie graczy? I przez ten czas nie miałeś myśli, żeby odpuścić granie? W końcu teraz spotkania to jeden z kilku czynników, które trzymają ludzi przy grze.

Tak właśnie było! W czasach kiedy zaczynałem było nas prawdopodobnie czterech w Polsce: ja, Berno, Psona i Lebioda. Chłopaki z Lgoty Górnej mieli stronkę, a później forum, no i freestyle rozwijał się głownie na południu Polski, zatem nie było łatwo się spotkać. Myśli o porzuceniu freestyle przychodziły w momentach, kiedy przełomowe filmy trafiały do mnie, np. Palle Daniel part 2, na którym poziom Pallego był niewyobrażalnie wysoki porównując do tego, który wówczas mieli wszyscy w Polsce. Ale to pasja, to styl życia, z którego nie jest łatwo wyjść. Dobrym przykładem tej zażyłości może być to, że na turniej w Pyrzycach w 2008 roku pojechałem o kulach, pięć dni po zdjęciu gipsu z lewej nogi, która była złamana w dwóch miejscach, a staw skokowy uległ przemianom odczuwalnym do dziś… Po co tam pojechałem? Żeby być wśród mojej freestylerskiej rodzinki, patrzeć, przezywać co tam się dzieje, łapać motywację i wracać do gry.

Kontuzja z powodu freestyle’u?

Nie była związana z freestylem i całe szczęście, że mogłem wrócić, aczkolwiek lekarze odradzali. Być może dlatego od bardzo dawna mam opuchniętą kostkę i pewnie zawsze tak będzie.

Wspominasz Pyrzyce, mówiłeś o Zawierciu, a który turniej wspominasz najlepiej?

Bez wahania z turniejów, na których byłem, wygrywa pierwszy RedBull. Pierwszy turniej organizowany na taką skalę w Polsce. Emocje od białego rana, granie 10 godzin, no i byłem w finałach! Niestety po walce z Lukim odpadłem, ale ostatecznie bardzo cieszyłem się z tego, że w ogóle się tam znalazłem. Finał oglądam kilka razy do roku, żeby poczuć to, co się wtedy działo. Jak na tamte czasy to wszystko było dopięte na ostatni guzik, łącznie z after party.

A sam okres we free? Jesteś w stanie wydzielić w latach, podać widełki, kiedy atmosfera w polskim free była najlepsza? Słyszę od niektórych starszych stażem zawodników, że teraz to nie to samo…

I mają racje popieram w 100%. Od pierwszych zawodów w Zawierciu był rodzinny klimat, niemal wszystkich traktowało się jak rodzeństwo, i to dosłownie. W 2012 na RBSS już było czuć, jak ta rodzina się zwiększa. Mimo że lata minęły od mojego ostatniego turnieju, podejrzewam że Żerkow [miejsce rozgrywania eliminacji RBSS od 2013 roku i zawodów o Puchar Polski (w 2016 roku była ostatnia dotychczas edycja) – przyp. RK] dalej trzymał fason!

To co się zmieniło, że takiego klimatu już nie ma?

Może rywalizacja zamiast klasycznego fslife?

Możesz rozwinąć?

Wydaje mi się, że duży wpływ na wszystko ma wiek i jednak chęć zarobku. Kiedyś turnieje wyglądały inaczej. Byliśmy młodzi, większość była w wieku ok. 20 lat. Dziś rozbieżność jest dużo większa, pewnie od 13 do 30. Są ekipy większe i mniejsze. Za zwycięstwo jest konkretna nagroda, a nie tak jak kiedyś gadżety. Nie neguje niczego co poszło w tym kierunku. Najwidoczniej tak miało być. Aż mnie znów chęć naszła na wyjazd na jakiś turniej, zobaczyć jak to wygląda teraz. Po 5 latach pewnie byłaby duża różnica.

To może wybierzesz się na zawody w najbliższym czasie?

Bardzo bym chciał, ale nie dostanę już urlopu. Doszły mnie słuchy o turnieju w okolicy. Na razie to nic pewnego, ale jak dojdzie do niego to jestem na 100%.

Wspomniałeś o 5-letniej przerwie w jeżdżeniu na turnieje. Skąd ta przerwa? Praca?

Praca, brak motywacji, czasu no i po prostu życie. Może to brzmi dziwnie, ale niestety takie są fakty. Każdy ma czasem braki motywacji, dołóżmy do tego pracę za granicą, czasem po 10 godzin, więc i sił brakuje. Doliczając mój wiek to już w ogóle puenta sama się pisze.

Ale jakiś czas temu opublikowałeś drugi filmik w stosunkowo krótkim odstępie czasu. Skąd powrót chęci do gry?

(śmiech) sam się tego nie spodziewałem. Przez ostatnie lata miałem zrywy motywacji, takie że w ciągu miesiąca grałem np. 5 razy i następne 5 miesięcy nic. Nie tak dawno temu znalazłem stare nieużywane buty i pomyślałem: czemu by nie pograć? Wróciłem, niedawno kupiłem nawet pumki, więc mam nadzieje, że to nie koniec filmów. Zazwyczaj miewam tak, że zakładam sobie zrobienie czegoś i dążę do tego, dlatego czasem po zrobieniu czegoś motywacja gaśnie. Tym razem lista rzeczy do zrobienia jest dość długa. Największą motywacją ostatnio są dla mnie progresy innych. Luca, Szymek, Gienia… Ciężko ująć to w słowa.

Wywiad ze Staniem – ,,Warto potrenować aby przeżywać przyjemne chwile”

Który postęp jest najbardziej zaskakujący?

Luca. 2 czy 3 godziny ostatnio z Gienią maglowaliśmy jego progres. Jest to niemal niemożliwe, jak on to zrobił i chyba każdy poprze tę tezę. Szymka allround wg mnie bije cały świat prawdziwego free związanego z piłką, niekoniecznie z akrobatyką.

Właśnie, akrobatyka i pozostałe elementy „zassane” z innych sportów coraz odważniej wkraczają do takiego tradycyjnego freestyle’u. Jakby nie patrzeć obserwujesz ten sport od 15 lat. Widziałeś jaką rewolucją było pojawienie się ntków. Czy mamy do czynienia z kolejną?

Filmik Pallego pamiętam do dziś – oglądałem go chyba przez godzinę. Jeżeli chodzi o akrobatykę, to nie mam nic przeciwko jej obecności we free, jednak wyłącznie ze znacznym zaangażowaniem w to piłki. W końcu to freestyle football. To jakby piłka stała, a koleś obok tańczył czy coś. Spójrzmy na Szyma grę i akrobatykę, a np. Shopfa. Pierwszy gra piłką cuda w każdej możliwej pozycji, a dla drugiego głównie show akrobatyczne z dodatkiem piłki. Amen.

Kiedyś żartobliwie napisałeś, że dinozaur wraca do gry. Kogo jeszcze byś wrzucił do swojego parku jurajskiego? Kogo jeszcze raz zobaczyłbyś w akcji?

Berno. Bez wahania pierwszy człowiek, którego bym chciał zobaczyć w akcji. Poza nim jest kilka osób… Lindroth, Kamalio, Palle (w starym stylu coś jak Basement) Błażej, CNK, KML – dawne młode pokolenie chłopaków, którzy już dawno wymiatali i dawno przestali. Zobaczyłbym Batona, Ginia, Psonę, Lebiodę. Więcej na pewno by się znalazło, ale aktualnie nie przychodzi mi nikt do głowy.

To jesteśmy umówieni. Namawiasz Berno i nagrywacie feat pionierów z Elbląga?

(śmiech) to niestety będzie nierealne. Berna aktualnie chyba w Polsce nie ma, a bynajmniej w Elblągu. Robert nie gra już w ogóle z racji zerwanych więzadeł w obu kolanach, Dąbek niegdyś robiący satwy i mahtalamatwy teraz robi serie na bajcepsa swoją córeczką. Jak już wcześniej mówiłem, życie kreuje różne scenariusze.

A szkoda, dobrze byłoby zobaczyć w akcji twórców kultowego Freestyle Poland. Kto wpadł na pomysł tej serii?

Sam nie pamiętam jak doszło do pierwszej edycji. Nie wiem czy to nie Giniu wpadł na pomysł zrobienia filmu z akcji grupy Polaków w jednym filmie. Bardzo dobrze za to pamiętam oczywiście FP4, gdzie to ja montowałem wszystko i poświęciłem mnóstwo czasu na to, żeby to wyglądało tak, jak wygląda. Do dziś odpalam go dość często! FP5 tez montowałem sam, ale już mój komputerek nie nadążył za poziomem technologii i nie wyglądało to tak dobrze jak 4. Montowanie było utrudnione przez jakość klipów itp. Chciałbym kiedyś zobaczyć FP6, czyż nie byłoby to cudne jakby powiedzmy 20 czołowych graczy dało swój maks tylko na wymogi tego filmu?

Byłoby. Ale czy to realne?

Znamy realia. Niekiedy czołowym freestylerom po prostu nie chce się nagrywać klipów na taki film. Wola się promować sami, krótkimi klipami na różnych portalach. Ja nie widzę w tym nic złego. Mam jednak nadzieje ze kiedyś ta seria powróci i dobije do edycji numer 10.

7 porad jak efektywnie pogodzić treningi z nauką!

0.00 avg. rating (0% score) - 0 votes

Dodaj komentarz