English version (click)

Red Bull Street Style w Warszawie niestety za nami

Czwartek, 22 października.

Już dosłownie za kilka chwil rozpocznie się jedno z największych i najbardziej prestiżowych wydarzeń w świecie freestyle footballu – mowa tutaj oczywiście o mistrzostwach świata Red Bull Street Style!

Ponad 50 uczestników zebrało się w stolicy Polski, aby rywalizować między sobą i zgarnąć trofeum, które bez wątpienia każdy gracz chciałby zdobyć. W końcu po to tutaj przyjechali, co nie?

Od pierwszej edycji w 2008 roku zasady pozostały takie same – 2 graczy, 3 minuty, 2 piłki, 1 zwycięzca. W środę dowiedzieliśmy się, kto zakwalifikuje się do głównych finałów, które rozegrały się dzień później. Freestylerzy nie mogli pozwolić sobie na nawet momencik zawahania podczas pojedynku – każdy tygodnie wcześniej poświęcał maksimum czasu, aby w ten dzień wypaść jak najlepiej i pokazać to, na co go stać i jeszcze więcej.


Niepokonany

Powiem Ci, że nie do końca moje analizy i obliczenia zgodziły się z rzeczywistością.

Gdy nadszedł czas finału, ciarki nie schodziły mi z ciała – dosłownie! Cały czas czułem wielką ekscytacje, że mogę tutaj być i uczestniczyć w tym superanckim wydarzeniu. Gdy finaliści weszli na scenę, kompletnie nie miałem pojęcia, kto stanie na najwyższym miejscu podium. Jednak po battli w głowie coś mi zaświtało – i nie myliłem się.

Roberto Carlos podniósł rękę Erlenda Fagerliego i to on zwyciężył Red Bull Street Style! Jak dla mnie, zasłużył na tą wygraną, ale był to jednak trudny wybór dla sędziów. Obserwowałem go w mediach społecznościowych i gość był naprawdę zdeterminowany i nie wierzę, że nie miał myśli, aby wygrać to trofeum. Ricardinho również pokazał swoje największe atuty, jednak, kurcze, brakowało mi tego czegoś, co miał norweg.

Zaś w żeńskiej konkurencji zwyciężyła nasza reprezentantka – Aguśka Mnich. Możecie mi nie uwierzyct, ale miałem to przeczucie, że jednak dojdzie tak wysoko i zgadnie to ciężkie i wielkie, ale arcyważne trodeum.

Nasz reprezentant, zwycięzca eliminacji w Korzybiu, Bartłomiej Kalaputa Rak, również doszedł wysoko i pokazał, że Polska cały czas jest na topie! Przegrał jednak pojedynek ze zwycięzcą w półfinale.

make-freestyle-football-red-bull-street-style-2018-erlend-fagerli-


Mega poziom!

Miło i ciekawie oglądało mi się (myślę, że również Tobie) freestylerów z każdego zakątku na świecie. Każdy z nich pokazał swoje największe atuty i przede wszystkim swój niepowtarzalny styl. Niektóre pojedynki będę po prostu katował, bo…po prostu były kosmiczne! Jak na przykład pojedynek Brynjara i Ricardinho!

Pamiętam jeszcze jak przeglądając Instagrama natrafiłem na informację, że RBSS odbędzie się w Polsce – byłem łagodnie mówiąc ucieszony, a mniej łagodnie bardzo mega wielce podjarany tą informacją – wiedziałem, że za wszelką cenę muszę tam pojechać.


Jak wyglądała poprzednia edycja?

Roundhouse, Londyn, 8 listopada 2016.

Na Big Benie wybiła godzina 16:00.

Obiekt wypełniony publiką po brzegi – od miejsc na początku, do miejsc na samym koniuszku. Każdy, kto przyszedł do Roundhouse’u chce zobaczyć to, na co wszyscy, a szczególnie freestylerzy, czekali od kilku miesięcy.

Nagle słychać głośne krzyki pod sceną – zapraszani są kolejni gracze na scenę. Tym, którzy zajmują się tym sportem już długi czas (oraz nie tylko nim) przechodzą ciarki po całym ciele.

Na scenie zostaje tylko dwóch graczy – jeden na jednego, każdy ze swoją piłką, maksymalnie skupieni na tym, co za chwilę ma się stać – 3,2,1, GO! Freestylerzy pokazują swoje umiejętności, które udoskonalali przez ostatnie kilka lat, w pocie, w słońcu, w cieniu, w deszczu, w wietrze, ze znajomymi, samemu. Każdy ma jeden cel – zwyciężyć turniej.

Po wielu pojedynkach, trudnych decyzjach sędziów, wygranych i porażkach, wreszcie wyłoniono dwóch najlepszych graczy, którzy staną do pojedynku o mistrza całego globu – Charly Iacono vs Ko-suke.

Po wyrównanej battli sędziowie postawili na Argentyńczyka – nowego mistrza świata 2016 roku!

Resztę tego wpisu znajdziesz poniżej.

Red Bull Street Style 2018 – Freestyle Football w Warszawie!

%d bloggers like this: