Jesteś skupiony.

Twoja battla coraz bliżej, a ty ze stresu dropisz nawet pojedyncze hopy.

Przeklinasz wszystko i wszystkich pod nosem jednocześnie próbując nadal wykrzesać z siebie końcówki sił.

Nasłuchujesz każdą kolejną wypowiedź komentatora. Już za chwile, już niedługo.

Na liście pod twoim imieniem widnieje godzina 9:45. Czekasz na nią z wielką niecierpliwością i odliczasz kolejne minuty do twojego debiutu.

– Paweł, tylko spokojnie. Wejdziesz, pokażesz co umiesz i wyjdziesz. Bez stresu.

9:46 – stoisz już przygotowany, czekając na swoją battle.

9:48 – tętno wzrasta, nogi drżą z zimna i ze stresu.

9:49 – wreszcie wchodzisz!

Zaczynasz battle.

Siedzisz cały czas w głowie i nieustannie myślisz o tym, żeby nie zdropić.

Drop.

Obwiniasz się o tą pomyłkę nie skupiając się na dalszej grze, przez co znowu dropisz.

Obwiniasz się jeszcze bardziej, przez każde następne wejście dropiąc jeszcze bardziej i schodząc ze sceny jak ostatni looser.

I teraz zadaj samemu sobie pytanie: czy widownia i freestylerzy chcieliby zobaczyć coś takiego? Czy gdybyś siedział na widowni chciałbyś zobaczyć taki występ?

No właśnie. Nie chciałbyś.

I w tym jest problem.

Myślę, że nie tylko ja, ale i większość freestylerów zauważa podczas battli pojedyncze spojrzenia gracza na przeciwnika.

Bardzo podobają mi się takie interakcje ze swoim przeciwnikiem.

I nie, nie chodzi mi o takie interakcje jakie pokazał Gunther w pojedynku z Brynjarem na Mistrzostwach Świata Red Bull Street Style, bo dla mnie była to trochę przesada – za dużo i za mocno.

Ale mimo wszystko ten pojedynek oglądało się trochę inaczej, dlatego też zapamiętałem go bardziej niż inny.

make-freestyle-brynjar-fagerli-gunther-italy-red-bull-street-style-2018-warsaw

Ooo albo na przykład pojedynek VLO z KVP.

Białorusin pokazał prawdziwe show, które na pewno zakręciło w głowach niejednemu ze zgromadzonych w Hali Gwardii. Również w komentarzach możemy dostrzec sporo komentarzy “na tak” dla KVP (niektóre z nich widać, że są napisane żartem, ale niektóre pokazują faktyczną opinię graczy).

Takie interakcje bardzo mnie kręcą i są na pewno ciekawsze do oglądania niż wyćwiczone wcześniej sety.


Jak to robić?

Od razu mówię – jeżeli tego nie “czujesz” to po prostu tego nie rób. Jednak jeżeli chcesz urozmaicić swoje batelki ciekawymi wstawkami to czytaj dalej.

Pierwszą osobą, u której zobaczyłem to na własne oczy był JRK.

Freestival Street Games 2018 w Grodzisku Mazowieckim. Po przejściu dalej następnym moim przeciwnikiem był właśnie Joter. Nie ma co się oszukiwać – wiedziałem, że nie przejdę dalej, jednak postawiłem na totalny fun. Po moim wejściu przyszedł czas na mojego przeciwnika.

Bacznie obserwowałem jego ruchy, te przepiękne slapy i clipery. W pewnym momencie zatrzymał się, spojrzał na mnie, uśmiechnął się, ja zrobiłem to samo i dalej grał.

Niby taka malutka błahostka a pojedynek wygląda zupełnie inaczej.

Tak, jestem trochę dziwny, że zapamiętałem taką chwilę, jednak często tak mam, że w pamięć zapadają mi takie małe szczególiki.


Ja do pewnego momentu również nie rozumiałem, że przecież nie jestem sam na scenie. Przecież mam swojego dobrego kumpla z boku, który – tak jak ja – chce przejść dalej. Dlaczego by nie wprowadzić małego elementu pokazania rywalizacji, kontaktu z przeciwnikiem, czegokolwiek, co:

– po pierwsze – urozmaici Ci pojedynek,

– po drugie – widzowie poczują, że jest to pojedynek, a nie jakieś dwa oddzielne występy.


Ot, taka mała refleksja przed Lubasz Freestyle Night!

Zostawiam Was teraz z battlą Brynjara i Gunthera!


2 Komentarze

Veny · Styczeń 28, 2019 o 9:25 pm

100% racji!!!!! Powodzenia w tym co robisz i rob to dalej!

Wranek · Luty 1, 2019 o 2:22 pm

Zabawa w tym jest najważniejsza i widz tez musi wiedzieć, że robicie to bez spiny a z uśmiechem na twarzy. Ekstra popisy, oby tak dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: