Druga część opowiadania!

,,Otwieram drzwi do Hali Gwardii…” – Pierwszą część opowiadania znajdziesz poniżej!

Mundial dla freestylerów. Opowiadanie – ,,Czerwony notatnik” | #1


6:03 – kiedy ja zjem w końcu to śniadanie?!

– Tak wyszło, że spóźnili się na samolot. Nie wiem jak to się mogło stać. Przecież pisałem Erlendowi, że samolot jest godzinę wcześniej, ale on chyba tego nie zajarzył i…no właśnie… – westchnął Maciej.

– Dobra, spokojnie stary. Przecież tam z tych skandynawskich krajów to co godzinę jakiś samolot leci w naszą stronę, spokojnie – próbowałem jakoś uspokoić współorganizatora.

– Przepatrzyłem pół internetu, podzwoniłem na infolinie, ale na nic – dziś nic nie leci do Warszawy. Co teraz zrobimy?

kanapka-sport-bułka-dieta

– Czekaj, ja zaraz spróbuję coś ogarnąć… ale najpierw daj mi spokojnie zjeść to śniadanie! Cześć.

– Dzwoń, jak będziesz coś wiedział. Spróbuję przeszukać drugie pół sieci – może akurat na coś natrafię. Elo.

Odkładając telefon na stół wreszcie w spokoju i ciszy zasiadłem do śniadania i kontynuowałem jedzenie pierwszej kanapki.

 

 6:18 – po śniadaniu i umyciu naczyń…

…zasiadłem do komputera w poszukiwaniu jakiegoś samolotu dla Norwegów.

Ta strona – nic nie ma.

Następna – nic.

Piąta z kolei – nic.

Wtedy przyszło mi do głowy, że przecież mogą polecieć z przesiadkami – dlaczego dopiero teraz na to wpadłem?

Na pierwszej stronie wyświetliło mi się ponad 14 wyników z lotem z przesiadkami – brawo Łukasz, jesteś zwycięzcą.

W tej właśnie chwili znowu zadzwonił do mnie telefon – zgadnijcie kto…

– Nie pomyśleliśmy o jednym – przecież możemy wsadzić ich w samolot do Pragi, żeby stamtąd polecieli do…

– Raczej nie myślisz, Maciek! –  przerwałem mu i powiedziałem z uśmiechem na ustach.

Mój niezastąpiony kumpel też to poczuł i czułem w jego głosie, że już się uspokoił.

– Dasz radę się tym zająć? – zapytałem się jego, ale wiedziałem, że odpowie…

– No wiadomo! Już biorę się do roboty i dzwonie do Skandynawów. Do zobaczenia.

Uff.

A już myślałem, że będziemy mieli większy problem.

To co teraz?

A tak! Miałem przecież pojechać do Hali Gwardii.

To w drogę!

mężczyzna-kluczyki-samochód-car

6:55 – droga do Hali Gwardii

Wychodząc na dwór od razu ujrzałem przepiękne słońce, które swoim światłem urozmaicało moją wyobraźnie fotografa. W każdym krzaku, każdym drzewie, samochodzie, rowerze, przechodniu, widziałem obiekt do genialnej i wyśmienitej fotografii, która zachwycała by serca niejednego konesera sztuk pięknych wchodzącego właśnie do Pałacu Kultury i zerkającego na moje arcydzieła wiszące przed drzwiami.

Jednak to tylko takie małe marzenie widniejące gdzieś na końcu mojej listy stu dwudziestu marzeń. Nie, mam co robić i nie robię tego “od tak sobie” – w wielu książkach i audycjach milionerzy, ludzie sukcesu i sportowcy wypowiadali się bardzo dobrze o takim przedsięwzięciu i jako, że też chcę stać się tacy jak oni – nawet nie chodzi mi tutaj o pieniądze, a o rozpoznawalność, o spełnienie swojego własnego marzenia – postanowiłem ją zrobić i przekonać się, czy rzeczywiście się sprawdzi.

Wyjąłem kluczyki do mojego nowego błękitnego BMW, kupionego przedwczoraj. Jeszcze nią nie jeździłem, przywiózł mi go Maciek z drugiej stolicy Polski, czyli Krakowa, bo ja musiałem zająć się tym turniejem.
Kliknąłem w przycisk z logiem producenta na pilocie od kluczyków.
Nie działa.
– Co znowu ku…?! – jako, że przeklinam tylko w specjalnych okazjach, tą sytuację oceniłem jako mega specjalną.
– Dlaczego te drzwi się nie otwierają?
Klikam jeszcze raz.
Znowu nic.
Obszedłem samochód dookoła w poszukiwaniu odpowiedzi.
– Wiedziałem, że coś zostawi…
Żółta karteczka. Maciek zostawia je wszędzie i pisze na nich wszystko, czego nie chce zapomnieć.

“Otwierasz strzałką, nie logo.”

– Którą strz…aaa dobra. Kocham Cie Maciuś!
Usłyszałem dźwięk otwierających drzwi i zobaczyłem mignięcie świateł z przodu.

bmw-samochód-czarny-elegant

7:04 – wreszcie wsiadam do mojej beemki

Jednak muszę znowu z niej wysiąść, aby domknąć bagażnik (dzięki brachu za zabezpieczenie mojego NOWEGO samochodu przed złodziejami, trudno przecież jest zobaczyć migającą czerwoną kontrolkę przed kierownicą). 

Uwielbiam zapach nowych rzeczy – a szczególnie samochodów. W sumie to mój pierwszy samochód, ale wsiadałem do kilku, jak nie do kilkunastu w wielu salonach w poszukiwaniu tego jedynego, spełniającego moje trudne wymagania (m.in.: radio z bluetoothem, lekko przyciemniane szyby i oczywiście ładowanie indukcyjne mojego smartfona). Ten ma wszystko, a nawet więcej!

Nawigacja z głosem Tomasza Knapika pomogła mi przedostać się przed te wszystkie warszawskie korki, żeby wreszcie ujrzeć piękną, brązowawą budowlę przed światłami samochodu.
7:29 – zamykam samochód klikając logo.

Staje przed drzwiami budynku, w którym spędzę następne kilka ciężkich dni przepełnionych pytaniami zapisanymi w dziele “najczęściej zadawane pytania do organizatora” na stronie głównej turnieju.

make-freestyle-football-hala-gwardii-warszawa-red-bull

7:31 – otwieram drzwi do Hali
W końcu czuje się wielce podekscytowany! To, na co pracowałem przez te kilka poprzednich miesięcy wreszcie się urzeczywistnia.
Obszedłem cały obiekt dookoła i odznaczyłem wszystkie punkty na checkliście “do przygotowania”:
– scena – jest,
– ławki i krzesła – są,
– długopisy, kartki potrzebne dla sędziów, stolik, fotele dla nich, laptop – prawie wszystko, laptopa zaraz przyniosę z samochodu.
No dobra, jestem gotowy!
Teraz pozostało tylko…
Czuję wibracje w lewej kieszeni, telefon, zgaduję, że…
MACIEK!

– No cześć Maciuś, ja jestem już w Hali Gwardii, co tam nowego?

– Ja też już prawie jestem gotowy, pozostało tylko…
JEDZENIE! – krzyknęliśmy razem do telefonów.

Słyszałem, jak Maciek śmieje się do mikrofonu. Albo dławi. Śmieje się dławiąc. Ma taki dziwaczny śmiech.

Przez śmiech mówię do niego: – Boisko do panny już zapakowałeś czy przyjechać Ci pomóc moją nową furą?
Maciek momentalnie przestał się śmiać i słyszałem jego głęboki wydech.
– Nie mów, że zapomniałeś go odebrać z Krakowa??
– No…byłem zajęty tym samochodem. A to tu podpisać, a to zatankować, to kupić, tamto kupić i tak…no…zapomniałem.
– No to mordo czeka Cię wycieczka do Krakowa! – z lekkim wkurzeniem odpowiedziałem
– Ale ja mam przecież przywozić ludzi do hotelu. Pierwszy kurs mam za 20 minut. Ty musisz pojechać…

make-freestyle-r-style-panna-street-soocer-football_edited


Nie komentując, mordujesz małe sówki

“W pewnym momencie chciałem sprzedać Teamgeista” – wywiad z Brzezikiem cz.1

Wywiad z Pawłem Kotem – “Miałem wiele wątpliwości…”


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: