wiktoria-szymczak-lfn-fotografia-sport-lubasz

Lubasz – stolica freestyle footballu!

160 ludzi, zajawkowiczów, zebranych w jednym miejscu przez 3 dni.

Każdy z nich ma swój unikalny styl, nad którym pracuje z wielką przyjemnością, aby stale rozwijać się i zwiększać swoje umiejętności.

Różnorodność konkurencji, świetna organizacja, wszystko dopięte na ostatni guzik.

Piękna hala, niesamowita scena, miło spędzony czas.

Tak pokrótce opisałbym największy turniej w Polsce, który na pewno zapadnie każdemu uczestnikowi w pamięci!

FSlife!

Niestety nie mogłem przyjechać do Lubasza w czwartek z powodu szkoły, ale w piątek wyjechałem z samego rana około 2:30. Na dworze ciemno, droga była doświetlana przez światła samochodu oraz przydrożne lampy. Blisko 500 kilometrów drogi przed nami – do miejsca docelowego dojechaliśmy po 8:20. Dojechalibyśmy pewnie trochę wcześniej, ale niestety musieliśmy trafić na podczepianie i odczepianie wagonów pod pociąg – niecałe 10 minut obserwowaliśmy pracę konduktora i jego pomocnika.

Od razu zajechaliśmy na halę i tak samo jak w tamtym roku nieustannie miałem ciarki na ciele – po wchodzeniu po schodach na wielki parkiet wypełniony takimi samymi ludźmi jak ja – z pasją do freestyle footballu.

Te dwa dni były najlepszymi dwoma dniami jakie mogłem sobie wymarzyć! Klimat tego miejsca, nowo poznani ludzie, zajawka – kocham to! Każda konkurencja była czymś nowym, czego można było doświadczyć.

Jak poszły mi eliminacje? Nie myślałem, że zagram tak dobrze 😀 Było kilka(naście) dropów, jednak w większości zagrałem to, co chciałem zagrać. Nie nastawiałem się na konkretne miejsce – przyjechałem bez konkretnego celu w tabeli – głównym celem było przede wszystkim dobrze się bawić i jeszcze raz poczuć to, co czułem w ubiegłym roku – mega pasję z każdej strony.

Najlepszą chwilą był zdecydowanie dzień finałów – oglądałem to z otwartą buzią i co chwilę bijąc brawo albo stukając w podłogę z zachwytu. Chłopaki pokazali pełnie umiejętności – w każdym ruchu było widać niesamowitą determinację i skupienie towarzyszące przez każdą battle.

Chciałbym podziękować każdemu z kim miałem przyjemność porozmawiać, pograć albo podać piłkę. Jednak większość podziękowań należą się przede wszystkim organizatorom tego wielkiego wydarzenia – Przemkowi Mistrzakowi, DJowi za klimatyczną muzykę, każdemu, kogo nie widzieliśmy, a kto miał w tym jakąś swoją część, Pani fotograf za niesamowite zdjęcia i każdego kogo nie wymieniłem, a zasługuje na podziękowania! DZIĘKUJĘ WAM! Bez Was to wydarzenie nie było by tak dobrze zorganizowane i nie spowodowałoby, żeby ludzie z całej polski poświęcając nawet 8 godzin na dojazd przybyłoby do Lubasza!

Mam wielką nadzieję, że zobaczymy się w tym samym miejscu również w następnym roku – można się już zapisać?


A tutaj podsumowanie od samego organizatora – Przemka Mistrzaka!

,,Triki we freestyle’u są jak uniwersalny język” – Freestyle Underground

Dlaczego osiągnięcie sukcesu kojarzy mi się z przyjemnością?


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: