13701216_857062591061118_7814260077917166838_o

Nie raz miałem tak, że postanowiłem robić coś regularnie, ale nie zawsze to wychodziło. Tłumaczyłem się wtedy brakiem czasu, natłokiem obowiązków itp. Niektórzy z Was zapewne też mieli podobnie i wiecie jak ciężko robić coś codziennie, z pasją i zaangażowaniem. Są jednak wśród nas tacy, którzy wręcz żyją swoją pasją – jednym z nich jest Michał Brzezicki, który trenuje freestyle football już od 5 lat! Z racji tego postanowiłem przeprowadzić z nim wywiad. Podzieliłem go na części aby łatwiej było Wam go czytać.

A teraz zapraszam do przeczytania!


Nazywam się Michał Brzezicki – mówią na mnie Brzezik chodź na początku było Brzezio, Brzezina. Jestem football freestylerem i artystą filmowym. Trenuję od 5 lat. Wcześniej grałem w piłkę nożną, w którą grałem 10 lat. Moim marzeniem było zostać piłkarzem, często nawet z tego właśnie powodu nie przykładałem się do szkoły.

Jak narodziła się miłość do freestyle football?

W wieku 15 lat zacząłem trenować free. Więcej przykładałem się do treningów freestylowych niż do piłki nożnej. Ciężko było pogodzić te 2 dyscypliny. Wtedy zacząłem zastanawiać się nad zakończeniem kariery jako piłkarz, lecz było to dla mnie cholernie ciężkie i dziwnie, ponieważ przez całe życie marzyłem o zostaniu piłkarzem. Stwierdziłem, że zagram ostatni sezon i zdecyduję w czym zostaje. Strzeliłem wtedy 58 bramek w 20 meczach. Po tym sezonie miałem ustawioną przyszłość w piłce nożnej. Na Lubaszu w 2012 roku przekonywali mnie, abym opuścił piłkę nożną – tak też postanowiłem. Trener powiedział do mnie, że wolę jakieś robienie kółek dookoła piłki niż poważną grę w piłkę nożną. I tak skończyła się moja przygoda z piłką nożną.

13717424_859930270774350_2313733130667407023_o

Jak wyglądało twoje życie podczas kontuzji? 

Jednym słowem-beznadziejne. W czerwcu zrezygnowałem z piłki nożnej i zająłem się w 100% free. Jako, że byłem początkującym freestylerem nie wiedziałem jak zabrać się za trening, więc wychodziłem i grałem bez jakiejkolwiek rozgrzewki. W październiku wyszedłem na trening (oczywiście bez rozgrzewki) i zrobiłem cross-TATW nt i wtedy ze stawu biodrowego wyskoczyło biodro. Poszedłem do lekarza który powiedział, że prawdopodobnie nie wrócę już do sportu. Mówił abym zajął się szachami, a nie aktywnością sportową. To wszystko wprowadziło mnie w frustracje i rozpacz dlatego,że tego samego roku zrezygnowałem z piłki nożnej dla free, a tu już kontuzja i nie mogę grać. Nie mogłem chodzić, ruszać się. Nawet w pewnym momencie chciałem sprzedać mojego Teamgeista. Rodzice też nie wierzyli że wyzdrowieje. Byłem u wielu lekarzy – jeden mówił że mam naciągnięty mięsień, inny zaś że torebka stawowa się rozlała. Zmotywowałem się do rehabilitacji i ćwiczyłem 2 razy więcej niż powinienem. Były to dosyć bolesne rehabilitacje ponieważ ćwiczenia polegały na tym, aby ruszyć uszkodzonym stawem, wzmacniać go i rozciągać się.

Od października miałem kontuzję, a w lutym następnego roku zadzwonił do mnie pan, który chciał abym zrobił dla niego pokaz w maju. Pomyślałem, że nie powiem, że mam kontuzję i zgodziłem się. Była to dodatkowa motywacja aby wyzdrowieć do dnia pokazu – 31 maja. Przez cały okres kontuzji myślałem tylko o tym pokazie, jakie kombinacje wykonać (zrobiłem sobie nawet kartkę z kombinacjami do wykonania np.: 5 Tatw nt, latw, latw-combo-latw). 2 dni przed pokazem po przebudzeniu biodro nie bolało. Postanowiłem więc wyjść na pierwszy od kilku miesięcy trening. Niestety po długim okresie spoczynku był on beznadziejny dlatego,że nic mi nie wychodziło. Byłem jednak szczęśliwy, że mogłem potrenować. Po powrocie do domu biodro bolało mnie jeszcze bardziej – byłem tak zrezygnowany, że miałem odwołać pokaz który miał być za 2 dni.  Następnego dnia jednak stał się chyba jakiś cud – biodro nie bolało. Pokaz wyszedł bardzo dobrze. Po pokazie grałem jeszcze 3 godziny. Wszystko było już w porządku. Ból wracał kilka razy, lecz nie był to długi okres czasu.

Czy masz jakieś marzenie związane z freestylem?

Oczywiście, że tak. Chciałbym grać jak najdłużej, nie odnieść podobnej kontuzji do tej z biodrem i z roku na rok grać coraz lepiej. Jednak takim największym marzeniem jest występ na finałowej scenie w Libercu i zagranie w battle na tych mistrzostwach.

Jaką radę dałbyś początkującym, dopiero zaczynającym przygodę z free?

Na sam początek trzeba sobie uświadomić, że chce się żyć freestylem, oddychać nim, jeść, być od tego “uzależnionym”. Ma to być codziennością, a nie zwykłym zainteresowaniem, którym uzupełniamy wolne chwile. Trzeba znaleść w tym swoją filozofie – nie traktujmy tego jak zwykłe odbijanie piłki, jak traktują to inni ludzie. Traktujmy to jak sztukę, przez którą chcemy pokazać co czujemy, chcemy pokazać coś swojego, unikalnego. Tak jak malarze malują swoje obrazy tak i my, freestylerzy, zawrzyjmy w tym swoją interpretację. Podsumowując – mamy być w tym konsekwentni, potrzeba na to lat treningu i samozaparcia aby osiągnąć jakiś sukces.


Następna część!

,,Nasi mistrzowie są niedoceniani!” – wywiad z Brzezikiem cz.2


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: