podróż

podróże, trening

Komunikacja

Kiedyś gdy internet nie grał takiej roli jak teraz, nie było Fejsbuków, Messengerów, Snapczatów, Instagramów i tym podobnych ludzie komunikowali się pomiędzy sobą listami, dzwonili do siebie albo najprościej – spotykali się. Czasem w spotkaniach uczestniczyło 2 osoby, czasem 20. Spotykali się ludzie z tej samej klasy, żeby powspominać dawne czasy, spotykała się rodzina, rodzeństwo czy kumple przypadkowo poznani na stacji autobusowej. Nie zaprzeczam, że teraz czegoś takiego nie ma, jednak zdarza się to rzadziej szczególnie wśród młodzieży. A szkoda.

W sumie cieszę się, że technologia rozwija się na tyle, że możemy popisać albo pogadać z osobą mieszkającą na Wyspie Kangura przy Australii, która interesuje się tym samym co my i z którą chcemy powymieniać się poglądami chociażby na temat wczorajszego meczu Barcelony z Realem Murcia. Ogólnie, spotkania z ludźmi, którzy są czymś zafascynowani są wielką frajdą – uwierzcie mi! I jeszcze jak poznałeś ich przez internet, wierzysz mu, że nie jest jakimś 50 letnim Adamem i chce się z Tobą spotkać to coś wspaniałego. Ostatnio przydarzyła mi się taka sytuacja…!podróże, sport, football, freestyle, żonglerka, odbijanie

#JF

Kiedy spotyka się 5 osób, których jedyne co ich łączy to pasja do freestyle’u musi wyjść coś wspaniałego! I tak też było w tym przypadku.

JustFreestyle – tak będzie nazywał się kanał z którym już niedługo startujemy. Brzezik, Lipa, Amir, Leja, Adi Zagórski i ja – chcemy zarażać ludzi, czy to starszych czy młodszych tym, w czym jesteśmy bardzo dobrzy. Spotkaliśmy się wszyscy razem w miejscu dla większości z nas dogodnym, poprzedzając to dłuuuuuugimi rozmowami na FB aby wynieść jak najwięcej z tego spotkania. Fajne to uczucie kiedy możesz wreszcie zobaczyć kogoś, kogo znasz tylko z “Ok xD” na Messengerze i hardkorowych filmików z YouTuba – jeżeli macie taką możliwość doświadczajcie tego, ale tylko wtedy kiedy jesteście w 100% pewni wiarygodności danej osoby.

Wygodnie jest leżeć na łóżku, jedną ręką jedząc czipsy, a w drugiej trzymać telefon, niż spakować się, siąść w autobus i pojechać prawie 100 kilometrów, aby zobaczyć ludzi z którymi chcesz coś stworzyć nie mając do końca pewności jak będą się zachowywali. W tym przypadku było świetnie! Czas wykorzystaliśmy w 100% – zrobiliśmy masę dobrych zdjęć, ciekawe poradniki i filmy, które już wkrótce będziecie mogli obejrzeć w internecie.

https://makefreestyle.pl/pl/lukasz-chwieduk-luki-wywiad-mam-talent-tvn/

Podróże kształcą

Serio.

Nie myślałem tak dopóki nie doświadczyłem tego na własnej skórze. Była to moja pierwsza dalsza podróż z nocowaniem i dietą którą mam (wykluczająca m.in.: fast foody, chleb pszenny i mleko). Jedzenie miałem ze sobą i robiłem na własną rękę. Nie myślałem, że pójdzie mi tak dobrze mimo tych niedogodności. Moim dalekim marzeniem jest podróżowanie po świecie, jednak nie zrobię tego znając na pamięć tylko drogę szkoła-internat, internat-biedronka. Dlatego też postanowiłem rzucić się na głęboką wodę. Świadomie.

Równie dobrze mogłem wymigać się od tego spotkania, mówiąc, że mam inny wyjazd (oczywiście okłamując kumpli) czy nie mam czasu bez podania żadnego porządnego argumentu. Jednak wiem, że zrobiłem dobrze. Wiem, że było warto. Wiem, że teraz każdy kolejny wyjazd czy to na zawody czy gdziekolwiek indziej będzie o wiele łatwiejszy i przede wszystkim oszczędzi mi tysiąca myśli, które przez kilka tygodni miałem w głowie.

podróże, bus, sport

Jak przygotować się do takiego wyjazdu?

Jeżeli jedziemy na zawody które trwają kilka dni na pewno będziemy tam nocować. Dlatego też warto spakować się nawet 2 dni wcześniej przed wyjazdem. Dlaczego akurat 2 dni a nie np.: przed samym wyjazdem? Odpowiedź jest banalna – zawsze możemy zapomnieć zapakować coś ważnego. W momencie kiedy się śpieszymy albo robimy to po ciemku nie zawsze dostrzeżemy coś, co akurat będzie nam potrzebne – możemy o tym po prostu zapomnieć. Nie każdy ma pamięć jak komputer, a pod wpływem emocji jeszcze bardziej się skoncentrować. Dlatego z własnego doświadczenia wiem, że dzień przed wyjazdem warto przejrzeć jeszcze raz torbę spakowaną dzień wcześniej.

Co jeszcze…hmm…

Mam!

Podczas powrotu z Lublina nie miałem już nic treściwego do jedzenia a przede mną było około 2 godziny drogi – byłem straszliwie głodny, a w plecaku miałem tylko 1/4 pudełka Tic-Taców i jogurt naturalny. Dlatego też wiem, że następnym razem przed wyjazdem i po wyjeździe bardziej się najem i zabiorę ze sobą więcej jedzenia. Warto też zajrzeć do toalety, żeby potem nie było żadnych problemów 😀


Jeżeli jeszcze raz będę miał taką okazję – wykorzystam ją.

 

Rób tak, aby mieć jak najlepsze wspomnienia…

 

A tak swoją drogą to oddam za darmo pudełko po Tic-Tacach? Kto chce? 😀